Blog użytkownika
Piątek [ 7.09.2007, 11:44]
Dziękuję za współpracę z portalem "Pardon".
Jego działalność i sukces jest imponujący. Mam nadzieję, że jakość jego publikacji oraz rozwój merytoryczny będzie w dalszym ciągu tak bogaty.
Czytelników, którym się moje wpisy podobały - zapraszam na swój blog domowy.
Azrael
komentarzy
Środa [ 5.09.2007, 22:40]
Media znów nas dziś poraziły nową informacją o korupcji. Dziwne, że nie zostały przerwane obrady Sejmu, a Genialny Strateg nie dał orędzia o znalezienia następnego galaktycznego układu w szarej sieci powiązań.
Otóż komisja bankowa, która nie ma uprawnień do kontroli Narodowego Banku Polskiego, odkryła porażającą korupcję. Za czasów prezesury Leszka Balcerowicza odkryto zbieżności pomiędzy decyzjami Komisji Nadzoru Bankowego, której szefem był z mocy prawa Leszek Balcerowicz - a wpłatami banków na rzecz Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych (CASE), kierowanej przez jego żonę. I tak na przykład w 3 dni po decyzji przejęcia przez BRE Bank banku Częstochowa (aktywa grubo powyżej stu milionów), bank dokonał wpłaty na rzecz fundacji oszałamiającej kwoty... 40.000 zł. Wydaje się, że to najbardziej porażającą kwota z 9 "udowodnionych" donacji na rzecz fundacji - dlatego została tak wyeksponowana. Ale jest to już kwalifikowane jako łapownictwo.
Balcerowicza nie ma, ma wykłady w USA - i nie ma jego reakcji. Zapewne nie wróci ze strachu.
Ja tylko pamiętam, jakie protesty były w sprawie fuzji BPH i PEKAO S.A. z UniCredito w tle z początku roku 2006, jak opluwano i próbowano podważyć decyzje Leszka Balcerowicza, dopuszczające do realizacji praw akcjonariuszy. Wyszedł z tego obronną ręką - a porozumienie, podpisane cichcem przez Kazimierza Marcinkiewicza z UniCredito Italiana - było dla Włochów jeszcze bardziej korzystne - po pozbyli się części nierentownych oddziałów. Balcerowicz wyszedł z tego klinczu z twarzą - a to była pierwsza z wielu porażek na linii Polska - Komisja Europejska.
Niech strzelają - mogą komuś takiemu jak Balcerowicz - najwyżej nagwizdać...
Azrael
komentarzy
Środa [ 5.09.2007, 14:50]
Jarosław Kaczyński to polityk skuteczny. Najbardziej skuteczny na polskiej scenie politycznej od lat. Jego sukcesy wyborcze i sukcesy w sprawowaniu władzy - są bezsporne. Właśnie - w sprawowaniu władzy - a nie w rządzeniu.
Czy należy go za to potępiać, że potrafi osiągać cel? Z punktu widzenia pragmatyzmu politycznego - oczywiście - nie. Celem każdego polityka, który chce realnie sprawować władze - jest doprowadzenie do przewagi, do pokonania przeciwnika. Oczywiście - poza Donaldem Tuskiem, który znów, nie pierwszy już raz robi wszystko, aby władzy nie przejąć...
Ale jest jeszcze jeden wymiar sprawowania władzy, jej standardu. To kwestie przyzwoitości. I tu Jarosław Kaczyński też jest mistrzem.
Takiego polityka, który dla realizacji swego celu nie posłużył się każdymi metodami - w Polsce jeszcze nie było. Nie można go porównywać z nikim, z żadnym politykiem, z żadnym okresem. Działania Jarosława Kaczyńskiego - to wartość sama w sobie.
Pomińmy sprawy z przed tygodni, miesięcy, koalicje z LPR, Samoobroną, taśmy Beger, użycie CBA wobec swego koalicjanta, uzycie teczek i przecieków z IPN, wykorzystywanie haków i tym podobne drobiazgi. Znamy i nie podziwiamy.
Ostatnie 48 godzin dają materiału aż nadto.
Otóż, pod zarzutem pedofilii został zatrzymany Piotr Tymochowicz, osobisty doradca Andrzeja Leppera. Przypomnijmy - Lepper jest oskarżany o udział w sex aferze. Piękna zbitka, prawda?
Tymochowicz został po kilku godzinach zwolniony. Nic nie znaleziono. Powiedziałby ktoś - przypadek. Ale błoto zostało rzucone.
Otóż - nie ma przypadków w takich sprawach i nie jest możliwe, aby Jarosław Kaczyński o tym nie wiedział.
Bo czyż nie jest przypadkiem, że z kilkudziesięciu zatrzymanych tylko jego nazwisko wypłynęło? A do tego dziś pojawiła się informacja, że doniesienia, jakoby to Interpol przesłał dane polskiej policji, o tym, że to komputer Tymochowicza był użyty do ściągania pornografii dziecięcej - nie potwierdzają się...
Nie - tu przypadku NIE MA.
Drugi, bardziej znaczący przykład - to opinia wygłoszona na temat Radia Maryja i Tadeusza Rydzyka nazajutrz po ujawnieniu wystąpienia kardynała Dziwisza na temat tej rozgłośni i samego redemptorysty.
Nie katolik - ale szef rządu stanął w obronie rozgłośni. W obronie człowieka? Nie - w obronie procentów wyborczych....
To oczywiście nie pierwsze tego rodzaju wystąpienie Kaczyńskiego. W 2005 roku, kiedy brakowało głosów - to Kaczyński na kilka tygodni przed wyborami udał się do tej brudnej i śmierdzącej Canossy - i zdobył brakujące kilka procent głosów. I teraz - czyni to znów...
Ale tu jest głębsza sprawa. To powinowactwo dusz, to ta sama mentalność i swoista moralność.
Obydwaj, Rydzyk i Kaczyński - to wielcy manipulatorzy ludźmi. To sekciarze, to ludzie bezwzględni, którzy dla realizacji swoich celów nie cofną się przed niczym. Jeden - dla budowy swojego imperium medialnego - nie cofa się przed oszukiwaniem setek tysięcy ludzi - łącznie z okradaniem ich z resztek rent i emerytur, drugi - dla władzy - oszukuje i mami już miliony. Obydwaj - to ludzie skrajnie niemoralni, pozbawieni skrupułów i bezwzględni do samego końca. Dla nich istnieje tylko cel - a tym celem jest różnie rozumiana władza.
Oba przytoczone tu przykłady działalności Jarosława Kaczyńskiego z ostatnich dni - wskazują, że jest to człowiek o skłonnościach patologicznych.
Donald Tusk - chcesz władzy?
Rząd Tymczasowy, głupcze, bo inaczej zostaniesz zniszczony w trakcie kampanii! Hakami, pomówieniami, wszystkim co najbardziej brudne.
Azrael
komentarze
Poniedziałek [ 3.09.2007, 12:50]
Nagła krew mnie zalewa, jak kolejny polityk Platformy Obywatelskiej otwiera usta i jak mantrę powtarza tekst;
"Najpierw konieczne wybory, ABY ODSUNĄĆ Prawo i Sprawiedliwość od władzy - następnie komisje (być może...) a potem"... tak naprawdę - nie wiadomo co... Ta krew mnie zalewa, bo nie wiem, co tak naprawdę zostało ustalone na "winnym" spotkaniu Lecha Kaczyńskiego i Donalda Tuska w Pałacu Prymasowskim.
Biorąc pod uwagę zachowanie polityków PO, oraz to co się ostatnio dzieje - roboczo uznaję wersję - wybory za komisje śledcze oraz - że liderzy zawarli układ powyborczy.
Pytanie jest zasadnicze - co Donald Tusk uznaje za nadrzędną wartość w sprawowaniu władzy, co dla niego stanowi prawdziwe dobro państwa i społeczeństwa.
Platforma w swej retoryce przedwyborczej 2005 roku daleko nie odbiegała od PiS - z tym, że tak naprawdę nic spójnego to tam nie było. Raczej hasła, teksty o podatkach 3×15, usprawnienia RUM-u, mało konkretów społecznych. Bardziej się podpinała pod program PiS-u - który w swej retoryce był bardziej zdecydowany, poukładany, wydawałoby się z myślą pro państwową - i społeczną.
Podobnie jest teraz - PiS ma gotowe hasła, nawet retoryka o plebiscycie w ustach Jarosława Kaczyńskiego brzmi ciekawiej i bardzie nośnie. W Platformie - dalej poza strzelistymi przemówieniami Tuska - oczywiście antypisowskim - nic, a same jego teksty wylatują po 15 minutach z głowy.
Ale nie w tym jest główny problem - bo to że w polskiej polityce brak jest prawdziwego zaplecza intelektualnego - i w to, co jest zapisane w programach i co mówią politycy - wierzy tylko "ciemny lud".
Istotą najbliższych miesięcy jest walka. Walka o to, czy Polska będzie taka, jak przez ostanie 2 lata - czy wróci na tory normalnego rozwoju, tory do Europy, tory zrównoważonego rozwoju ekonomicznego, realnie podtrzymywanego decyzjami - i na drogi stabilizacji społecznej.
Aby tego dokonać - należy podjąć tą walkę. A aby ją prowadzić skutecznie - należy odsunąć PiS od władzy. Tu i teraz - przed wyborami.
Donaldowi Tuskowi nie podoba się koalicja z Samoobroną o LPR, mnie też nie... Też uważam, że wchodzenie w koalicję z tymi "popaprańcami" - to jest dyshonor. Ale jeżeli PiS tak zrobił, żeby władzę utrzymać - to czas aby pokonać go własną bronią.
Bo co w zamian otrzyma Platforma i Tusk?
Popatrzmy;
Od kilkunastu dni Kaczyńscy, Ziobro, i inni nie wychodzą z mediów, wywiady, orędzia, przemówienia, wstęgi do przecięcia, rocznice. Kampania trwa w najlepsze. Przewaga medialna jest kolosalna, a przy tym - propaganda, którą nam serwują jedyni prawi i sprawiedliwi - jest skuteczna. Jasny garnitur Ziobry, spokojne wystąpienia premiera (vide niedzielne spotkanie w TVN z redaktorem Rymanowskim). Wbrew pozorom - media są po stronie Kaczyńskich. TVP, radio publiczne, dwie z trzech głównych gazet codziennych. To siła większa od sił mediów sprzyjających opozycji.
Jednak najważniejszym elementem jest to, czego nie widać. To służby specjalne. To aparat represji, trzymany żelazną ręka przez Kaczyńskich, to Ziobro, Wassermann, Kamiński, odzyskane ministerstwo spraw wewnętrznych. To haki, już zapowiadane, to kolejne przesłuchania, zatrzymania, rewizje, konferencje prasowe...
Konferencja piątkowa prokuratury - o wielce prawdopodobnych kłamstwach Kaczmarka i reszty towarzystwa trójmiejskiego - przykryła coś, co jest sprawą główną - czyli użyciem CBA dla inwigilacji i prowokacji wobec konstytucyjnego ministra rządu RP. To jest metoda wielce skuteczna - gdzie fakty medialne i poszlaki - stają się dowodami - a wyrok feruje minister Ziobro za pomocą mediów - a nie zawisły sąd.
Jarosław Kaczyński - nie cofnie się przed niczym dla utrzymania władzy. Niektórzy sądzą - że w ramach procedur demokratycznych. Ja mam wątpliwości... Kaczyński - to "rewolucjonista", który jak praktyka rewolucyjna ostatnich 2 lat wskazuje - dla realizacji "wyższego dobra państwa", co w jego przypadku oznacza utrzymanie władzy - nie cofnie się przed żadnym kompromisem - także moralnym.
Wielu komentatorów politycznych z biegiem miesięcy poszerzało swój margines braku zaufania dla działalności Jarosława Kaczyńskiego - tym bardziej przesuwając margines tego, co w demokracji jest dozwolone, co nie.
Patrząc jak Kaczyński i jego funkcjonariusze po kolej, zaczynając od Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, poprzez media, służbę cywilną, aparat prokuratury, IPN - na CBA kończąc - zawłaszczają instytucje państwa dla celów własnej polityki - mówili - tak trzeba - to walka z układem, korupcją, nepotyzmem... aż doszli do momentu, kiedy stoją pod ścianą - i zastanawiają się po sytuacjach ostatnich tygodni - co może zdarzyć się dalej.
Donald Tusk powinien nauczyć się w przebiegu tylu lat i smutnych doświadczeń - że od strony Kaczyńskich nie może spodziewać się niczego dobrego - a na pewno nie utrzymania paktów i porozumień. Jedyne pacta - których nie są zrywane przez nich - to te zawarte między Lechem a Jarosławem.
Zbliża się data 7 września. Ponoć data głosowania nad samorozwiązaniem Sejmu. I wybory.
Jedyną szansą na sprawiedliwą Polskę - na nowy rząd i ład polityczny - jest eliminacja PiS-u z życia politycznego Polski.
To jest możliwe tylko wtedy, kiedy partia ta zostanie pozbawiona finansowania i poddana działaniom komisji specjalnych, w sprawie Barbary Blidy i akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa.
A droga ku temu jest jedna;
Nie rozwiązanie Sejmu, doprowadzenie do konstruktywnego votum nieufności - i powołaniu rządu, na podstawie szerokiego porozumienia sił opozycyjnych.
Donaldzie Tusk - tylko Rząd Tymczasowy, tylko odsunięcie od władzy Kaczyńskich - dla Tobie realną władzę.
Władzę w interesie Polski. Wszystko jest w rękach szefa PO. Potrafi?
Azrael
komentarzy
Sobota [18.08.2007, 20:48]
Właściwie powinienem napisać, w związku ze zbliżającymi się wyborami pełne podsumowanie ostatnich niespełna 2 lat i zrobić analizę, tego co polska polityka, polskie społeczeństwo i Polacy mieli okazję przeżyć.
Ale - chyba nie ma takiej potrzeby. Jeżeli kto będzie chciał - to sobie przeczyta mojego bloga od kwietnia 2006 roku, od kiedy go założyłem. A założyłem go w proteście przeciwko rzeczywistości, jaką zaczął nam serwować Jarosław Kaczyński i układ, który doszedł do władzy. Właśnie układ - bo wbrew temu co się nam chce jeszcze gdzie nie gdzie serwować, w mediach lub wypowiedziach polityki - to właśnie Kaczyński stworzył układ , które spowodował zadziałanie niespotykanego po 1989 roku mechanizmu zawłaszczania państwa, jego służb, administracji, nepotyzmu i co najgorsze - działalności służb specjalnych.
Od samego początku, nie skrępowany ani żadnymi zobowiązaniami, ani żadnymi obciążeniami z czasów PRL i tym bardziej lat po przełomie Okrągłego Stołu - mogłem swobodnie formułować hipotezy i wnioski - które dopiero po jakimś czasie trafiały do oficjalnego obiegu medialnego. Działalność mediów - a także kościoła - to są odrębne dziedziny, o których też wielokrotnie pisałem. Można śmiało napisać - media się nie spisały, wyjątkowo nie stanęły na wysokości zadania. Czytając teraz ostre, bezkompromisowe wypowiedzi niektórych żurnalistów, ostre pytania - ogarnia mnie pusty śmiech - gdzie Panie i Panowie byliście, kiedy Polska krok po kroku była ogarniana szaleństwem Kaczyńskiego?!
Szkody w dziedzinie sprawowania władzy, wizerunku Polski, spustoszenie w świadomości i w zrozumieniu, co dla kraju i jego przyszłości jest ważne - są ogromne. Przyznam się - nie wiele się spodziewam po nadchodzących wyborach, bo prawda jest taka, że im wahadełko się mocniej wychyli - tym mocniej odbije.
A nie widzę, poza hasłami, aby któraś z sił politycznych prezentowała, poza hasłami, w pełni koherentny, spójny plan polityczny, społeczny, pro obywatelski. Może się mylę - ale jakoś rzadko się ostatnio mylę.
Powinienem mieć satysfakcję, że większość moich poglądów, wcześniej, czy później się potwierdziła. Ale to żadna satysfakcja.
Pełną satysfakcję będę miał dopiero, kiedy Zbigniew Ziobro odpowie za śmierć Barbary Blidy - a Jarosław Kaczyński - za użycie CBA do prowokacji politycznej. I spodziewam się tego doczekać szybko.
Więc - podsumowania nie będzie. Będzie za to przytoczenie, powtórzenie tekstu z września 2006, zatytułowanego "IV RP - nie ma i nie będzie". Możecie się przekonać, na ile moje poglądy i przypuszczenia, diagnozy się potwierdziły - a na ile się myliłem. Był to pierwszy przekrojowy artykuł jaki napisałem - i chyba dość kompletny.
Azrael
-----------------------------------------------
Tak się złożyło, że znaczące przełomy polskiej historii, lat najnowszych, mijały mnie z boku.
Sierpień spędziłem bratniej Czechosłowacji, i z racji wiadomych powodów informacje spływały do mnie z pewnym opóźnieniem, żeby nie powiedzieć, że w ogóle. Wróciłem do Polski dokładnie 31 sierpnia - i byłem zdumiony - nic się nie stało - wszystko dalej tak jak nie funkcjonowało, nie funkcjonowało doskonale dalej... Ale mieliśmy zwoązek wolny i rozdyskutowanych ludzi.
W grudniu '81 bardziej zajęty byłem studiami i pewną kobietą - więc wiadomo... a największym problemem było załatwienie przepustki, aby pojechać na Sylwestra. Bez problemu dało się to załatwić.
A z kolej w trakcie Okrągłego Stołu byłe już w wirze prywatnego biznesu i interesowało mnie bardziej to co i jak zrobić, żeby zarobić niż wybory. Pracowałem wprawdzie razem ze "styropianowcami," nawet po przejściach - ale byli oni tak przeraźliwie nudni i natchnieni, że dyskusje z nimi tylko usypiały... Gadali jak to będzie wspaniale, ach jakie przemiany... i w ogóle... a ja jeszcze nie do końca uświadomiony racjonalista - patrzyłem się podejrzliwie. Pamiętam tylko, jak już przed wyborami chodziłem pod Arkady na Placu Konstytucji po "Gazetę Wyborczą".
Może dlatego to oddalenie pozwalało mi na pewien dystans - i trzeźwe oceny tego co się działo w danych chwilach - czasami były to oceny mocno odbiegające od nurtu, szczególnie hurra optymizmu - takie, czasami, do których komentatorzy polityczni dochodzili po latach...
Skąd te wspominki, spyta się ktoś ?
A no stąd, że teraz jestem tu i teraz, staram się pisać prywatne komentarze polityczne , śledzę wydarzenie na bieżąco, nie tylko zresztą w mediach. Jeżeli obowiązki mi na to pozwalają, uczestniczę w różnych mityngach politycznych, spotkaniach - z reguły działaczy prawicowych, konserwatywnych. Nie udzielam się na nich, lecz słucham... i cóż - rzadko kiedy ci panowie wychodzą poza terminologię spisku służb WSI, SB i wszechobecnego układu - w dyskusjach i myśleniu.
Zatrważający jest przede wszystkim brak jakiejkolwiek idei, indologii, bądź nawet planu społecznego. Wszystkie dyskusje na których byłem ( z Wielomskim, Macierewiczem , i innymi ) sprowadzały się do resentymentów i żądzy rewanżyzmu. Zero myślenia wprzód - a jeżeli już to - "jak rozbijemy UKŁAD, to zrobimy" albo "po likwidacji WSI...." . Straszne !
Ale nie ma się czemu dziwić w sumie. Nowe władze dają przykład
Ale, ale... miało być o wspominkach... więc ponieważ tu jestem - więc ŻADNEGO PRZEŁOMU NIE BĘDZIE !
Śmiałe, ale prawdziwe.... ( chyba ).
Próbuje się nam wklepać w głowy, że tworzona jest IV Rzeczpospolita. Nowa, zbudowana na nowych podstawach, według nowych praw i idei. Przez nowych ludzi, nie skorumpowanych, mających za sobą świetlaną przeszłość i takąż przyszłość.
Nic podobnego - IV RP nie ma i nie będzie. To jest polityczny humbug, stworzony w tylko w projekcie marketingu politycznego braci Kaczyńskich - na potrzeby doraźnej walki politycznej, walki która się nigdy nie kończy - a jak się skończy - to będzie również to koniec tej formacji. Jest to marketingowy plan mający zrealizować tylko i wyłącznie prywatne plany Jarosława i Lecha Kaczyńskich
Aby zaistniała nowa wartość Państwa, muszą zostać zmienione prawo, struktura władzy, kryteria oceny rzeczywistości i przeszłości, - i to co najtrudniejsze - musi zostać zmieniona świadomość obywatelska.
I każdy się musi zastanowić - czy nowe władze zrobiły w tym kierunku jakieś kroki i czy są to kroki w dobrym kierunku.
Według mnie na obydwa te pytania trzeba odpowiedzieć przecząco, co postaram się udowodnić dalej
Kaczyński szedł do wyborów z kilkoma hasłami - naprawy Państwa, wzmocnienia władzy ustawodawczej, walko z korupcją, zmiany struktury wymiaru sprawiedliwości oraz oczywiście zmianą konstytucji. Jednak nadrzędnym celem Kaczyńskiego było rozbicie struktur służb specjalnych oraz głębokie zmiany w resorcie związanym z bezpieczeństwem.
Wydaje się to dosyć logicznie, pod warunkiem, że te działania miałyby wzmocnić struktury Państwa demokratycznego, a nie miały być narzędziem walki politycznej i ideologicznej Prawa i Sprawiedliwości z przeciwnikami politycznymi.
Kaczyński doskonale zdawała sobie sprawę z tego, jeszcze przed wyborami, że zmiany w konstytucji nie będą łatwe.
I zakładał, ze będzie dochodził do tych zmiany powoli, za pomocą powolnej zmiany praw aa, regulacji w poszczególnych sektorach - czyli metodą kroków - stanowczych, ale nie radykalnych - być może we współpracy z Donaldem Tuskiem, zmian organizacji służb państwowych a także struktury aparatu represji. Stąd taki nacisk na działania w sferze służb specjalnych, służb mundurowych i wojska.
Przy omawianiu zagadnień konstytucyjnych, Jarosław Kaczyński skrzętnie ukrywał, że zamierza wzmocnić władzę wykonawcza w postaci Prezydenta. Nawet zakładał jej ograniczenie we wstępnych projektach - oczywiście pod kątem tego, że Prezydent nie będzie z jego nadania .Twierdził, że w Polsce istnieje 5 ośrodków władzy wykonawczej - w tym KRRiT oraz Rada Polityki Pieniężnej. Już taka gradacja mówi bardzo wiele o tym jak pojmuje on zakres władzy - nie jako władzę konstytucyjną, w ramach porządku prawnego - lecz władzę faktyczną, sprawowaną za pomocą różnych instrumentów nacisku.
Pierwotnie KRRiT miała zostać zlikwidowana - bez podania alternatywy - ale zorientował się - że tego instrumentu nie może wypuszczać z rąk. RPP miał również zostać zlikwidowana, a jej prerogatywy - oddane prezesowi NBP - oczywiście nie wspominał o ograniczeniu niezależności banku centralnego.
W projektach programowych również znalazły się zapisy dotyczące likwidacji prerogatyw Komisji Nadzoru Bankowego oraz rozbicia systemu korporacyjnego prawników. Ale w projektach i zapowiedziach nie znalazło się nic z tego, co w przeciągu ostatnich miesięcy budzi tyle kontrowersji - CBA i wprowadzenie jednolitego nadzoru finansowego. I nie wiele z tego co było clou programu gospodarczego - "Tanie państwo"
Jarosław Kaczyński wyraźnie mówi, że będzie dążył do zmiany konstytucji. I tu zakłada wręcz, że odejdzie od zapisów pluralistycznych i zamierza nową ustawę zasadnicza oprzeć o wartości nie chrześcijańskie,a wręcz katolickie. Uznaje, że głównym, jeżeli nie jedynym depozytariuszem wartości w Państwie jest Kościół Katolicki. Inni, mogą się tylko albo podporządkować - albo wyjechać. Drugim elementem jest nadanie konstytucji wyraźnie charakteru antykomunistycznego, tak jakby nie minęło 17 lat wolnej Polski i wyborcy nie dali wielokrotnie sygnałów na temat ich preferencji politycznych. I trzeci wyraźnie widoczny kierunek konstytucji - to jest wzmocnienie Państwa, poprzez wyraźną zmianę zasad tworzenia prawa. W tym ostatnim przypadku - zapewne chodziło i nowe, krytyczne w niektórych przypadkach, prerogatywy Prezydenta. Kaczyński nie ukrywa, że zmierza do zwiększenia konsolidacji władzy wykonawczej, na szkodę ustawodawczej i sądowniczej. Mają być oczywiście również wzmocnione struktury systemy kontroli i nadzoru, takie jak np. NIK. I to co najważniejsze - nie mówi się w jaki sposób miałyby trwać prace nad nową konstytucją i czy byłaby ona poddana ocenie społecznej w formie ogólnonarodowego referendum/
Ale do zmian w Konstytucji RP - na szczęście droga daleka.
W Polsce istnieje dużo patologii, korupcji, nepotyzmu. Kaczyński zamierzał i realizuje swój program walki z tymi patologiami. Ale nie przez działania systemowe, bynajmniej. Najłatwiejszym sposobem walki z tymi patologiami, według Kaczyńskiego jest zamiana starych kadr przez nowe. I tu mamy do czynienia, zresztą w jak każdej innej dziedzinie życia społecznego, jaką próbuje zmienić nowa władza - z prostą zależnością - kto nie z nami - ten przeciwko nam, kto nas popiera - jest dobry - kto nie do wykończenia - odstrzału. To jest prawdziwa idea tworzenia IV RP - stary układ zamienić nowym.. Stąd miedzy innymi ciągłe ataki na korpus służby publicznej, na Trybunał Stanu, a także na Krajową Radę Sądownictwa. Przy zmianach w KRS mamy do czynienia z modelowym zagraniem - jak ICH wykluczyć, wsadzić swoich a resztę zastraszyć.
Projekt zakłada wykluczenie z KRS prezesów i wiceprezesów sądów powszechnych. Na dzień dzisiejszy jest ich 11 na 15 wszystkich członków . Zostali delegowani do KRS przez zgromadzenia sędziów - jako osoby zaufania sędziowskiego - i autorytety. Podobna próbę manipulacji zakłada się przy zmianie sędziów Trybunału Stanu.
Sędziowie stracą wpływ na działalność KRS - i zostanie osłabiony samorząd sędziowski. Nie trudno się domyśleć, że takie ciało, złożone z ludzi o mniejszym doświadczeniu i wpływach, będzie bardziej podatne na wpływy rządzących.
I tak generalnie jest ze wszystkimi innymi projektami ustaw i rozporządzeń - nie mają one mieć na celu poprawę funkcjonowania Państwa - lecz zapewnienie ciągłości władzy obecnej ekipy.
Inną znaną sprawą są działania ministra Ziobro, majce na celu opanowanie i całkowite serwilistyczne podporządkowanie nowej władzy korpusu prokuratury - m. in, poprzez powołanie centralnego zespołu prokuratorskiego, podporządkowanego jedynie prokuratorowi generalnemu.
Jednocześnie PiS robi wszystko, alby wszelkie kodyfikacje prawa były robione, pod bieżące doraźne potrzeby
Uchwalona ostatnio nowa ordynacja samorządową została przepchnięta przez parlament już nawet bez szczególnego oglądania się na przyzwoitość polityczną
19 września br. zacznie obowiązywać ustawa o nadzorze nad rynkiem finansowym. Na jej mocy powstanie jeden urząd - Komisja Nadzoru Finansowego, który przejmie nadzór nad rynkiem ubezpieczeniowym, kapitałowym, funduszy emerytalnych, a od 2008 r. również nad rynkiem bankowym. Pomimo wielokrotnie wysuwanych zastrzeżeń co do zasadności tego pomysłu - powstał stwór , który daje rządowi praktycznie nieograniczony nadzór nad całym rynkiem kapitałowym - w tym giełdą Zlikwidowane zostaną Komisja Nadzoru Bankowego, Komisja Papierów Wartościowych i Giełd oraz Komisja Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych.
Centralne Biuro Antykorupcyjne zostało powołane też pomimo zgłaszanych wielokrotnie zastrzeżeń co do jego zasadności. Pomimo olbrzymiej ustawy - jego prerogatywy są do końca jasne. Wydaje się, że bardziej mamy do czynieni z powołaniem nowej policji, spec policji politycznej , niż z rzetelną instytucją .
Ale chyba najważniejsze jest to, że w ramach budowy IV RP nie uczyniono dokładnie nic w kwestii podstawowej - porządkowania prawa. Nie mam tu na myśli prawa kodeksowego, lecz prawa administracyjnego. Nie powstała ani jedna ustawa regulująca i UŁATWIAJĄCA podejmowanie decyzji administracyjnych i gospodarczych. Najbardziej jaskrawo daje się to odczuć w kontekście rozstrzygania przetargów o zamówieniach publicznych, czy ostatnio - przy rozdziale środków dla rolników z dodatków unijnych. Prawo jest niespójne, trudne, częstokroć nie daje organom Państwa wystarczającej mocy decyzyjnej - i jednocześnie pozwala na swobodną interpretację - a więc daje pole do korupcji. Nic nie zrobiono, a wręcz pogorszono poziom pracowników administracji państwowej - zredukowano do minimum kryteria oceny - zawsze można przyjąć swojego na zasadzie pełniącego obowiązki . Ustawa, o Państwowym Zasobie Kadrowym, która wkrótce wejdzie w życie - jest najbardziej jaskrawym, ustalonym w majestacie prawa - nepotyzmem Prawa i Sprawiedliwości.
I nie dano przedsiębiorcom ani jednej ustawy, która ułatwiłaby im zasady i swobodę działania. A także nie powstała żadna ustawa, żaden projekt rządowy, czy parlamentarny, który miałby faktycznie zmniejszyć bezrobocie.
" Tanie państwo" - jest to chyba najbardziej skompromitowane hasło nowej koalicji rządowej. Nie zrobiono literalnie nic ( oczywiście poza zmianą garnituru urzędników ) aby wprowadzić choć minimalne cięcia we wszelkiego rodzaju spółkach, agencjach, fundacjach. Nie zrobiono nic także w sferze efektywności spółek skarbu państwa - wręcz przeciwnie - maksymalnie je wydrenowano i zakłada się, że wydrenuje dalej z wolnych, inwestycyjnych środków pieniężnych.
Ustawa budżetowa i inne ustawy regulujące finanse państwa, podatki, system rentowym - to następna porażka nowej ekipy. Pamiętamy, jak niechlubna minister Lubińska odchodziła z urzędu - miała zostać w KPRM jako osoba planująca systemowe rozwiązania budżetu. Zyta Gilowska miła doprowadzić do radykalnej zmiany zasad tworzenia budżetu w trybie zadaniowym, miały zostać obniżone progi podatkowe. Został z tego tylko pakiet, nie powiązanych ze sobą ustaw, które nie zmniejszają obciążeń podatkowych - a mogą zmniejszyć wpływy budżetowe w 2007 roku.
Co na ten temat mówi Paweł Wojciechowski, były Minister Finansów;
Za Gazetą Prawną;
Trudno to nazwać reformą, tym bardziej że nawet sami autorzy nie nazywają tych propozycji reformą, tylko pakietem zmian ustaw podatkowych. W wielu miejscach szczegółowe propozycje są bardzo dobre, ale nie stanowią oczekiwanego przełomu. Co więcej, zbyt wysoki koszt kosmetycznych zmian, szacowany na 10 mld zł ubytku dochodów budżetowych, może zniechęcić do gruntownej reformy podatkowej w przyszłości. Zamiast reformy mamy kolejne ulepszanie, bez klarownej wizji, co zachęci zapewne również do majstrowania przy ustawach w parlamencie. Dobrym przykładem jest dyskusja o podatkach od dochodów osobistych i o klinie podatkowym. Bardzo cenię profesor Gilowską za to, że uznała obniżenie klina podatkowego za priorytet. Ale niestety propozycja jest powierzchowna. Znów zabrakło czasu na rzetelne analizy i wypracowanie docelowej wizji zmian, czyli właśnie ostatecznego kształtu klina podatkowego.
I jeszcze jedno - mało kto zdaje sobie sprawę, że właśnie pomysł podatków liniowych, od którego odeszła Zyta Gilowska - jest w dłuższym okresie najbardziej prospołeczny.
Reasumując, stan prawa, jego jakość zarówno w sferze publicznej, jak i gospodarczej nie została poprawiona - wręcz się pogorszyła. To nie jest droga ku IV RP - to kroki wstecz, ku gospodarce i Państwu sterownemu centralnie - i nie udolnie.
Spojrzenie na historię w szczególności oraz osąd rzeczywistości poprzez pryzmat ideologii - to jest to co nam chcą zafundować twórcy IV RP.
Problem pamięci i dziedzictwa przeszłości wyraźnie oddziela nową elitę polityczną od poprzedników.
I oczywiście opisanie tego co się działo w czach powojennych w czasach reżimu komunistycznego jest zasadne.
Być może ( choć tu mam swoje , wielokrotnie przytaczane zdanie ) konieczna jest także lustracja.
Nie można o tamtych czasach zapomnieć, nie można ich również w czambuł negować.
Nowi władcy zapominają, że wszyscy, dokładnie wszyscy, również ci urodzeni po roku '80 tkwią w tamtym okresie.
I społeczeństwo i elity polityczne są z sowietyzowane. Pisałem o tym w kilku artykułach.
Czytając i słuchając niektórych polityków Prawa i Sprawiedliwości odnosi się nie odparte wrażenie, że mamy do czynienia z jakimś brudnym lustrem, w którym przeglądają się starzy bolszewicy !
Czytając historię peerelu zapomina się jednak o tym, że to nie jest historia tylko służb specjalnych SB, WSI, aparatu PZPR, tak jak nam chcą to przedstawić.
To historia także Leszka Kołakowskiego, księdza Tischnera, Jana Kotta, Jasienicy i wielu, wielu innych artystów, filozofów, socjologów, historyków. To tradycja KUL, ATK, Akademii Papieskiej, to także wielka filozofia Tatarkiewiecza. To także historia KOR-u i ROPCiO Nie każdy kto był w PZPR był łajdakiem - tak jakk nie każdy kto działał w podziemiu, ma dziś czystą kartę. I ci obecni ideologowie prawicy, Legutko, Krasnodębski, Zybertowicz zapominają, że też w tej przeszłości, żyli, funkcjonowali, lub jak ideolog Radia Maryja J.R. Nowak - nawet aktywnie działali na rzecz...
I próby zdyskredytowania setek tysięcy ludzi, którzy w owym czasie wykonywali swoją pracę uczciwie i nie mieli okazji "walczyć" jest dzieleniem społeczeństwa na NAS i WAS. Bo ONI to mieli dziadków w KPP, lub należeli do "czerwonego harcerstwa" , a MY OD ZAWSZE walczyliśmy.
Ważki elementem tej rozgrywki jest lustracja - a właściwie nie tyle ona, co zawartość teczek IPN - jaki użytek można zrobić z akt i materiałów. A jak sprawy Herberta, Kuronia, czy z drugiej strony - Gilowskiej i Szlajfera - można każdy.
Lustracja, w wykonaniu PiS, jeżeli wejdzie do życia politycznego tej postaci - będzie od czasów Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego okresu stalinowskiego - najbardziej obrzydliwym narzędziem walki politycznej.
Prawidłowa ocena czasów poprzednich jest konieczna - także Okrągłego Stołu. Ale już ustawianie oponentów, tych przysłowiowych "łże-elit" pod ścianą jest klinicznym przykładem bolszewickiego myślenia.
Mieliśmy ostatnio kilka bezprzykładnych ataków na ludzi elit solidarnościowych i III RP. Najpierw sprawa ambasadorów, jedna i druga potem, artykuł niedouczonego pismaka z "Wprost" na temat Herberta, w końcu atak na Jacka Kuronia. I nie bądźmy naiwni, że atak na Jacka Kuronia to przypadek I ideolodzy PiS , i Ligi Polskich Rodzin chcą pisać historię na nowo. Ale nie wie doskonale, że podważając rolę Jacka Koronia w historii najnowszej - odcina się od korzeni "Solidarności." Kaczyńscy, nie czarujmy się, w działalności opozycyjnej byli postaciami drugiego rządu. W związku z tym dlatego prowadzą taki bezprzykładny atak na porozumienia okrągło stołowe.
I prowadząc atak na Jacka Kuronia, Adama Michnika, Frasyniuka - chcą zniszczyć tamte autorytety - i wprowadzić w to miejsce - nowe. To jest planowa działanie deformowania historii, przedstawiania jej jako pasma tajnych układów, zdrad ludzi dotąd poza podejrzeniami, i klęsk. Józef Wisarinowicz szedł dokładnie tą samą drogą I jako żywo - przypomina to próbę zamiany jednych przez drugich w 1968 roku - tow. Moczar się kłania !
Innym elementem społecznym budowania IV RP, jest polaryzacja społeczeństwa. Podział społeczeństwa na 2.kategorie - MY ci dobrzy, sprawiedliwi nie uwikłani - i ONI, źli, z "układu", ubabrani, mający złych przodków, lub nawet - zajmowali stanowiska w PRL. Taki slapstikowy podział na "policjantów i złodziei" . Ilość tych złodziej cały czas rośnie - dziennikarze, pracownicy administracji publicznej, ci słynni "pijacy" Dorna, prawnicy, nauczyciele, inteligencja jako całość. "Złodziejem" w zależności od potrzeby chwili i aktualnego stanu walki politycznej może zostać każdy.
Także innym elementem kształtowania nowej IV RP jest lifting pojęcia patriotyzmu. Tu wprawdzie następują tarcia pomiędzy PiS LPR, bo jak połączyć Dmowskiego z Piłsudskim, ale za to obydwie formacje doskonale się dogadują w kwestii naszej postawy wobec sąsiadów; Unia, Niemcy, Rosja - to są te obszary, te kierunki , gdzie musimy postępować twardo - jak na mocarstwo przystało - ale już USA - to nasz największy sojusznik. Jaki - wyjazd premiera nam unaocznił - boleśnie.
Patriotyzm, w swojej postaci i karykaturalnej i strasznej - zaczyna się również realizować w sferze kształcenia. Stąd te pomysły powołania centralnej instytucji edukacyjno- ideologicznej sta zwolnienie dyrektora Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli, stąd próby unifikacji podręczników czy pomysły stopnia z religii na maturze, stad także gradacja fundacji mających otrzymać wsparcie finansowe na lepsze i gorsze. J. Ideologia, po wprowadzeniu przed laty religii do szkół - zaczyna się wkradać już bez zbędnych ceregieli. Co na to młodzież ? Warto było pojechać na "Przystanek Woodstock" i posłuchać przyśpiewek młodzieży w pociągach....
Zaczyna się hołubić i wspierać uczelnie katolickie, przyznaje się lub sprzedaje ziemię po nowe projekty szkół, jak choćby szkoły związane z Rycerzami Chrystusa. Szkoła Rydzyka w Toruniu kształci i dyplomatów i dziennikarzy - nowych, serwilistycznych wobec władzy.
Pisze się też historię II wojny na nowo... stawia pomniki... mamy pomnik ":Ognia", a mamy także na podorędziu ( słuszną w warstwie pamięci ) apoteozę Powstania Warszawskiego. Ale nie mówi się już o dowódcach tego powstania, którzy w ciemnym pokoiku skazali na śmierć kilkanaście tysięcy powstańców i 200.000 mieszkańców Warszawy, w imię ambicji i polskiego poszanowania rozkazu..
Jednym z haseł Kaczyńskich było "Silne Państwo" Jest to Państwo; gdzie zaczyna się grzebać uczniom w plecakach, gdzie tworzy się nowe, elitarne tajne policyjne formacje (CBA ), gdzie jak pokazują ostanie doniesienia z Krakowa - można swobodnie nękać i inwigilować przeciwników politycznych. Zasady przyjęcia do Centralnego Biura Śledczego - gdyby dodać pytanie o przynależność rasową - przypominają zasady przyjęcia do Sicherheitsdienst, a nad całością miałby czuwać szef Wassermann... Zaczyna się, metodą leninowską - tworzenie "nowego człowieka" .
IV RP w sterze społecznej jest projektem wymyślonym, marketingowym, co już wielokrotnie pisałem - bez zaplecza ideowego i intelektualnego wysokiej klasy, I dlatego jest tak groźny w swojej prostocie i systemie manipulacji społeczeństwa. Po ostatnich 17 latach pozostało oczywiście wiele rzeczy do poprawy, do zmiany. Dołożyły się do tego media, teraz tak ochoczo atakujące nowy układ władzy, a nie widzące zagrożeń przed wyborami jakie on niesie. Proste recepty jakie nam próbuje się sprzedawać - jesteś za porządkiem czy przeciw, jesteś za "unormowaniem" stosunków z Niemcami, czy jesteś za porządkiem czy wzrostem przestępczości - są prostymi zagraniami każdego reżimu totalitarnego.
I powstaje pytanie - jak długo będziemy karmieni tymi hasłami, tymi zwidami pseudo porządku ? Czy dopiero obudzimy się jak to "nowe państwo" zbudowane przez "nowych ludzi" zacznie zabierać nam pole prywatności ?
Nie, myślę jednak, że społeczeństwo nie da się omamić do końca populizmowi i próbom wprowadzenia rządów autokratycznych. Mit IV RP, jest kruchy i pusty, jest tylko fantasmagorią i będzie trwał, dopóki Kaczyńscy będą u władzy. I należy użyć wszelkich środków dostępnych w demokracji -łącznie z nieposłuszeństwem wobec niesłusznych decyzji i kłamstwa - aby ich odsunąć od rządzenia Państwem
Czy, jeszcze rządząca formacja polityczna z dodatkami, ma legitymacje społeczna do takich a nie innych działań politycznych ?
Polacy co raz rzadziej i mało chętnie korzystają ze swoich czynnych prawa wyborczych. Frekwencja spada z każdymi wyborami i ostatnio spadła poniżej 50 %. Spowodowało to, że zwycięska partia, Prawo i Sprawiedliwość osiągnęła sukces, zdobywając niewiele ponad 10 % wszystkich nominalnych głosów wyborców. Daje się także zauważyć spadek aktywności społecznej Polaków. Mniejsza aktywność w związkach zawodowych, w fundacjach, samorządach. Polacy, zamiast zwiększać swoją aktywność wywierać większy wpływ na rządzących - wycofują się - nie wierzą w swoją skuteczność i moc sprawczą demokracji. W związku z tym - zarówno Sejm jak i sejmiki wojewódzkie i mniejsze samorządy - tracą swoją reprezentatywność. Wchodzą do nich ludzie nie najlepsi - ale ci, aktywni, ciężko to powiedzieć - ale ci którym na tym zależy - nie z przyczyn merytorycznych - lecz tylko dla zapewnienia sobie , lub grupie przez siebie reprezentowanej - odpowiednich korzyści.
Model wyborczy panujący w Polsce, wzmocniony dodatkowo jeszcze przed wyborami samorządowymi - wzmacnia jednego aktora sceny politycznej - partie polityczne. To powoduje, że u władzy na poszczególny szczeblach mamy nie fachowców lecz tylko działaczy partyjnych - miernych ale wiernych. Jaki jest tego wynik - widać po obecnym sejmie, gdzie jeszcze panowie posłowie potrafią być medialni i dbać o SWOJE zaplecze w okręgach wyborczych - lecz już proces legislacyjny leży.
To bezwzględnie wykorzystuje Jarosław Kaczyński, tworząc w sposób niemalże jawny, na bazie swojej partii i za pieniądze państwowe ( o czym pisałem ) struktury, które mają mu zapewnić długoletnie panowanie w formule rządów autorytatywnych Łatwiej jest narzucić i koalicjantom i wyborcom rozwiązania prawne i organizacyjne własne - bez konsultacji, bez społecznej akceptacji , na podstawie stronniczych ekspertyz quasi ekspertów. A jak nie - to można zawsze uderzyć teczką lustracyjną...
Artur Wołek, politolog z Nowego Sącza w swoim apologetycznym artykule na temat polityki Kaczyńskiego pisze;
PiS nie niszczy demokracji, lecz ją wzmacnia. Daje bowiem wyłonionej w demokratycznych wyborach większości sprawne narzędzia rządzenia państwem
Byłoby to prawdą - ale nie jest, bo Prawo i Sprawiedliwość o czym pisałem wcześniej - nie ma legitymacji społecznej - i co z tego bezpośrednio i z arytmetyki sejmowej wynika - nie ma nie żadnych narzędzi do sprawnego sprawowania władzy.
Dlaczego ? Dlatego, że Jarosław Kaczyński nie jest politykiem consensusu - nie rozumie, ze siłę w demokracji buduje się poprzez umowy, negocjacje. Kaczyński postawił sobie cel - wziąć wszystko - albo nic - i to NIC mu właśnie zostanie w rękach. Oczywiście motywacja takiej a nie innej postawy - poza cechami charakterologicznymi - było przekonanie o tym, że porozumienia okrągłego stołu pozostawiły pewne sfery życia społecznego poza nawiasem wpływów politycznych - nie rozumiejąc, że takie są właśnie prawa demokracji.
Wołek pisze dalej;
Demokracja w tych krajach nie ma charakteru konsensualnego, ale oparta jest na zasadzie "zwycięzca wyborów bierze wszystko". Rząd, a czasem wręcz sam prezydent lub szef premier mają wszystkie narzędzia podejmowania zasadniczych decyzji politycznych bez konsultacji z opozycją, samorządami czy potencjalnie niezadowolonymi instytucjami społeczeństwa obywatelskiego. Jakim prawem? Prawem będącym istotą demokracji pośredniej, prawem odpowiedzialności rządzących przed wyborcami, które mówi: "Jeżeli chcecie, żebyśmy spełniali obietnice wyborcze, musimy mieć wolną rękę w wyborze dróg ich realizacji (w granicach prawa)". Wybory wygrywa się po to, by rządzić, nie po to, by dzielić się władzą z opozycją. Za 4-5 lat wyborcy, również dzięki fundamentalnej krytyce ze strony opozycji będą mieli okazję ocenić, czy rządzący dobrze wykorzystali powierzony im mandat, ale wcześniej rząd ma rządzić.
Tak, jest w tym wiele prawdy... ale;
Państwo w tych krajach gdzie panują takie zwyczaje jest w pełni skończone - mechanizmy społeczne i demokratyczne są ukształtowanie od dawna. Reguły polityczne i wyborcze są stałe i nie zmieniane - tak jak u nas - w "w locie". I społeczeństwo nie jest tak z sowietyzowane jak u nas - i potrafi poprzez mechanizmy jasnych wyborów oraz krytyczne media - nadzorować polityków - i brutalnie weryfikować.. W dojrzałych demokracjach, i ustabilizowanych państwach nie ma " cudownych" powrotów do polityki po przegranych wyborach.
I rządzący, świadomi swojej siły są - w przeciwieństwie do Polski - świadomi swojej odpowiedzialności przed państwem, i obywatelami. Nie ma tam miejsca na populistów na szerszą skale - nie ma dlatego, że są oni i przez wyborców i media - weryfikowane.
IV RP jest marketingowym humbugiem i tanim mirażem rzeczywistości dla otumanionych wyborców. Pisząc te słowa dziś, 22 września 2006 roku, wiadomo, że ten pomysł się kończy. I nie pomoże już żadna dodatkowa podpórka w postaci Radia Maryja, nie pomoże dokooptowanie do rządzenia przestępców pod postacią Andrzeja Leppera. Nie ma kolacji, opartej na zgniłych fundamentach. Katastrofa stoi u bram Prawa i Sprawiedliwości.
Polska nie zostanie cofnięta z demokratycznej drogi Europy - na szczęście.
Azrael
komentarzy
Sobota [18.08.2007, 20:46]
Wczoraj pojawiła się w mediach informacja, jakoby Donald Tusk zamiast w swoim okręgu rodzinnym, czyli w Gdańsku, miał wystartować do wyborów z listy warszawskiej Platformy Obywatelskiej.
Byłaby to według mnie decyzja błędna.
Raz, nie można zapomnieć, że poseł jednak powinien reprezentować swoich wyborców - a jego wyborcy to Pomorze.
Dwa - wytrawny przeciwnik wybiera pole bitwy najwygodniejsze dla siebie - a nie pole przeciwnika. I jest prawie pewne, że ilość (procentowa, oczywiście) głosów zdobyta przez Tuska u siebie - będzie większa w Gdańsku, niż w Warszawie.
Trzy - kampania wyborcza PO powinna się zasadzać nie na warunkach Kaczyńskiego - który już wyraźnie zaznaczył, że ma to być walka plebiscytowa, która mówi - albo my, albo oni. PO musi wystąpić z własnymi inicjatywami - a nie iść, jak to robiła przez ostanie kilkanaście miesięcy - w kontrze do Prawa i Sprawiedliwości - oczywiście - jeżeli potrafi. A na razie - cieniutko ta kampania wygląda... Start w Warszawie - to niewątpliwa konfrontacja.
I ostatni argument, przemawiający za tym, aby zrezygnować z kandydowania w Warszawie;
Niewykluczone, że taka sytuacja zmusiłaby Aleksandra Kwaśniewskiego do decyzji o starcie w Warszawie...
A zerknięcie w sondaże - mówi wiele. Prestiżowo - byłby to zapewne nokaut...
Ale Donio już tyle błędów popełnił... że jeden mniej, jeden więcej...
Azrael
komentarze
Sobota [18.08.2007, 20:45]
Ryszard Legutko jeszcze dobrze się nie rozgościł w fotelu w Alei Szucha, w MEN-ie - a już zdążył sobie "nagrabić".
Generalnie wspierając inicjatywy Romana Giertycha w dziedzinie porządku szkolnego - wycofał się z jego decyzji, stricte politycznej, zaliczającej stopień z nauczania religii do średniej ocen.
Natychmiast nożyce się odezwały, ustami arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia, który powiedział w tonie wojennym - jak minister chce konfliktu, to będzie go miał...wszak znany z zamiłowania do trunków nasz biskup (to on upił Kwaśniewskiego... wiadomo gdzie...), był kapelanem WP.
Przypominanie w Polsce o konstytucyjnym rozdziale Kościoła od Państwa jest nietaktem, szczególnie dla "prześladowanych" katolików. Ale jest jeszcze Konkordat i jego artykuł 1. mówiący o autonomii Kościoła Katolickiego i Państwa. I tego należy się trzymać.
Ryszard Legutko to konserwatysta, szef i założyciel Ośrodka Myśli Politycznej, której wydawnictwa czytam dość regularnie. To niewątpliwie człowiek wiary, ale wiary rozumianej w sensie kulturowym i społecznym, a nie jako narzędzie walki politycznej. I dobrze, że potrafił podjąć decyzję stanowczo, bez ideologizacji, w myśl dobrze, dla katolików, pojętej katechezy. Mam nadzieję, że w obliczu wyborów nie ugnie się naciskom.
Za abp Głódziem rejwach podnieśli także inni hierarchowie, w tym także Kazimierz Nycz, co mnie zdziwiło.
Ale właściwie dlaczego? Prawdziwe zdziwienie ogarnie mnie dopiero po 25 sierpnia, kiedy okaże się, że Komisja Stała Episkopatu i biskupi diecezjalni, w trakcie obrad na Jasnej Górze, odwołają Tadeusza Rydzyka z funkcji dyrektora Radia Maryja...
Wszyscy się zdziwimy, nieprawda?
Azrael
komentarzy
Środa [ 8.08.2007, 21:50]
Napisanie tego artykułu jest wynikiem między innymi wstrętu do komentowania bieżącej sytuacji politycznej. To raz.
Dwa, chciałbym się uwolnić od pewnej łatki, przypiętej mi w Internecie, że jakoby jestem lewakiem.
I po trzecie - czas na pewne podsumowanie. I zajęcie pewnego stanowiska.
Otóż dlaczego nie jestem lewakiem, a dlaczego jestem wrogiem układu politycznego, realizowanego przez Jarosława Kaczyńskiego - zwanego popularnie - kaczyzmem.
Lewakiem określa się ostatnio w Polsce każdego, kto nie popiera Prawa i Sprawiedliwości - i każdego, kto broni systemu państwa stworzonego po przełomie roku 1989. To jest lewak, niezależnie od wyznawanego światopoglądu, stosunku do gospodarki, relacji z Kościołem Katolickim. To słowo - wytrych, które ma za zadanie dezawuowanie każdego, kto ma inne poglądy, niż zwolennik Nowej Siły Przewodniej Narodu - czyli PiS - a właściwie - Genialnego Stratega - Jarosława Wspaniałego Kaczyńskiego.
Generalizowanie i przydzielanie kogoś do pewnej kategorii poglądów we współczesnym Świecie i Polsce - mija się powoli z celem. Twierdzę, że poza fundamentalistami - w stylu Marka Jurka, czy Artura Górskiego - mało który realnie działający polityk wyznaje spójną, jednoznaczną ideę, która pozwoliłaby go zakwalifikować jako socjalistę, konserwatystę czy chadeka. Politycy współczesnej polityki - to głównie technokraci, realiści... albo oportuniści.
Ideowcy - zbierają się środowiskowych grupach - typu "Krytyka Polityczna" Sławomira Sierakowskiego - albo kółkach różańcowych, takich jak Prawica Rzeczpospolitej Marka Jurka. A politykę realną robią w naszym kraju dziś... właśnie oportuniści.
Jestem człowiekiem realistycznym i analizującym.
Jestem człowiekiem, który patrzy w przyszłość. Mając już swoje lata, cześć z nich przeżyłem w epoce socjalizmu realnego. Bez specjalnych dolegliwości ze strony reżymu. Właściwie nawet dobrze. Nie interesując się polityką, sprawami społecznymi, mając dość dużą swobodę indywidualną i nie podlegając represjom. Dopiero po roku '89 uświadomiłem sobie, że jednak tamten okres mocno zdeterminował moje życie - w sensie negatywnym. I dlatego - do niego nie tęsknię, dlatego potępiam tamte czasy, ogrom jego zbrodni i prześladowań. I również - uważam, że należy się solidnie, realistycznie z nim rozliczyć - ale w sensie historycznym. I dlatego - co wielokrotnie pisałem - jestem przeciwnikiem lustracji. Tak, jestem przeciwnikiem takiej, pełnej, powszechnej lustracji. Zawsze byłem i będę, niezależnie od tego jaka ustawa, jakie prawo i jaki rząd będzie do tej lustracji dążył.
Dlaczego ?
Bo określone poglądy na tzw. sprawiedliwość społeczną - bo jestem przekonany, że w Polsce ta społeczna sprawiedliwość przesiana przez formułę przebaczenia według polskiego modelu katolicyzmu, doprowadzi do zniszczenia wielu ludzi. Bo uważam, że anatema społeczna dotknie, za sprawą tego nowego projektu WSZYSTKICH, których teczki są nie pełne, nie jednoznaczne, okłamane i sfałszowane. Może ten mój pogląd wynika z tego, że ani mnie, ani moich bliskich ubecja i lustracja nie dotknęła. Wiem, że zbrodnie dokonane przez SB są ogromne. I w latach przed I "Solidarnością" i po. Świadczy choćby o tym lista i dokonania departamentu "D" IV Wydziału SB, ujawnione swego czasu przez Katolicką Agencję Informacyjną.
Zbrodnie należy ścigać, osądzać i karać - jak to zbrodnie. Ale przed sądem, za pomocą prawa karnego.
Patrzę w przyszłość - i dla mnie rozliczenia - to zadanie historyczne.
Jestem też ateistą. Od zawsze byłem - o czym sobie uświadomiłem stosunkowo późno, sam sobie pewne rzeczy tłumacząc. Dopiero później poznałem zagadnienia filozoficzne temu poświęcone, czytając Betranda Russella, czy Kołakowskiego, doznawałem dużej przyjemności, że można sobie tylko na ich podstawie zbudować otwarty światopogląd, system filozoficzny - i podejście do życia. Czytałem też oczywiście Biblię.
Dlatego jestem bardzo przyjaźnie nastawiony do katolickiego Kościoła Powszechnego, Starego i Nowego Testamentu, nauk Jana Pawła II. Nie walczę z Kościołem, wręcz ludzie wierzący, którzy mają wysokie morale i dobroć w sobie, są mi bardzo bliscy, podziwiani i znajduję przyjemność w obcowaniu z nimi.
Gorzej jest już z funkcjonariuszami Kościoła Katolickiego, a już napawają mnie odrazą ludzie, którzy naukę Kościoła traktują w stylu instrumentalnym, do realizacji swoich celów politycznych i prywatnych. A przykładów w Polsce jest bez liku - że tylko wspomnę zaangażowanie polityczne wiadomego klechy z Torunia, metody finansowania Świątyni Opatrzności Bożej (skradzionej przez KK Narodowi), instrumentalne traktowanie Katechizmu przez takich ludzi, jak Marek Jurek - nie mówiąc o moralności politycznej ludzi z LPR., którzy nauki Kościoła i Jana Pawła II stosują jako instrumentarium zakłamanej polityki.
Miejsce Kościoła Katolickiego w Polsce powinno zostać zakreślone konkordatem, pycha hierarchów - ukrócona.
Biskupów, arcybiskupów, kardynałów jest w Polsce i w Rzymie wielu... wielu wspaniałych, choćby jak Macharski i Deskur. Tym bardziej jest dziwne, że ci książęta kościoła nie potrafią tu i teraz - zadbać o wizerunek tego kościoła - dla swego dobra, dobra Kościoła Powszechnego i wizerunku Polski - i na zawsze usunąć takie wrzody Kościoła, jak Paetz, Wielgus i Rydzyk.
Kościół jest mi przyjazny - dopóki nie wchodzi z butami w moje życie prywatne. A popaprańcy, o których wspomniałem wyżej - chcą się wepchnąć, niczym fałszywi prorocy w moje życie, w mój dom - i uczyć mnie co jest dobrem, co złem. A moja moralność - to wynik mojej wiedzy, nauki i rodziny.
Dlaczego nie walczę z Kościołem? Bo jestem racjonalistą
A racjonalista to człowiek, który prowadzi dyskurs ze światem przy pomocy swego rozumu. Poznaje zagadnienie - i stara się je zrozumieć, z analizować - i wyciągnąć wnioski. I dlatego wiem, rozumiem, dlaczego ludzie wierzą w Boga - który zrodził się w ich rozumiem. Tak jak również rozumiem, dlaczego ludzie niewierzący idą niedzielę do kościoła, dlaczego się żenią przed ołtarzem, dlaczego ulegają presji otoczenia, środowiska, rodziny.
Bo jestem tolerancyjny i rozumiem słabości ludzkie.
I ta tolerancja każe mi bronić prawa gejów do normalnego życia w społeczeństwie, do obrony swoich praw, swojego obszaru wolności. Dlatego jestem za równymi prawami związków partnerskich. I prawem do manifestacji.
Jestem także zwolennikiem aborcji. Uważam, że ze względu na samoświadomość i prawo kobiety do decydowania o sobie samej - to ona i tylko ona ma prawo do decydowania, w ściśle określonych ramach medycznych i prawnych - o tym, czy pozbyć się CIĄŻY, czy nie. Właśnie CIĄŻY, co jest wyraźnie zapisane w ustawie antyaborcyjnej z 1993 roku - a nie dziecka poczętego - co nie jest NORMĄ PRAWNĄ.
I to się potwierdza. Otóż, jeżeli przyznamy, że za śmierć uważa się zanik odruchów elektrycznych w pniu mózgu, to należy przyjąć, że świadomość i zdolność odczuwania kształtuje się w momencie powstania tegoż. Zalążek mózgu pojawia się po 11 tygodniach ciąży! I To jest ten termin, który należy przyjąć, za czas w którym kobieta ma prawo, w ściśle określonych prawem normach i postępowaniu - o decyzji, czy ma prawo, czy nie do pozbycia się ciąży.
Jestem także liberałem gospodarczym. Uważam, że państwo powinno jak najmniej ingerować w zagadnienia gospodarcze, powinno stwarzać warunki do wolnej konkurencji.
I dlatego popieram strajk lekarzy. Bo oni nie walczą tylko o pieniądze - lecz o prawo do swobodnej możliwości wykonywania swojej pracy, do godnego wynagrodzenia. A państwo - ma im takie warunki umożliwić i przedstawić taką reformę opieki zdrowotnej, aby raz na zawsze te problemy zostały rozwiązane - a następnie wycofać się. Państwo powinno zapewnić jasno określone przepisy prawa, warunki swobody gospodarczej i wolny przepływ kapitału.
Jestem zwolennikiem Unii Europejskiej. Jako gwaranta praw obywatelskich, jako miejsca wymiany gospodarczej, jako miejsce integracji kulturalnej, jako gwaranta, że Polska za lat 50 będzie krajem nowoczesnym i otwartym. Dlatego cieszę się, że prawda na temat Rospudy i politycznego traktowania tego tematu przez obecny rząd została przez Unię Europejską tak brutalnie obnażona. Oczywiście - nie cieszę się, że Polska poniesie dotkliwe kary w wyniku wyroku Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu.
Jestem patriotą polskim. Znam historię swego Narodu, znam jego chlubne i mniej chlubne karty. Prowadzam dziecko przed Pomnik Nieznanego Żołnierza i tłumaczę mu, co to był Sejm Wielki. Chlubię się jako warszawiak Powstaniem '44 roku. I nigdy nie wybaczę, także jako warszawiak, tych dwudziestu paru tysięcy poległych powstańców, polskiej inteligencji, tych 200.000 tysięcy wymordowanych cywili, zniszczonego miasta. Nie wybaczę głupoty politycznej i zbrodni inicjatorom powstania.
Ale patriotyzm współczesny to nie flagi, opowieści, piosenki powstańcze. To jest umiejętność takiego pokierowania krajem, aby rozwijał się on jak najlepiej, aby obywatele żyli spokojniej, pewniej i mogli zaspokajać swoje potrzeby materialne i duchowe w sposób pełny. A to jest tylko możliwe przy zapewnieniu Polsce pełnego bezpieczeństwa politycznego i ekonomicznego na długie lata. Dlatego włos się jeży, patrząc na polską politykę zagraniczną, na łamańce, na tą strategię, która prowadzi kraj do marginalizacji w Unii Europejskiej, na żenujące występy Kaczyńskiego Lecha i Fotygi na szczycie w Brukseli. Rzadko się już widzi w świecie dyplomacji taki brak profesjonalizmu i taki brak realizmu. Dodatkowo - tarcza rakietowa, patrząc na wewnętrzną sytuację w USA - będzie kolejną porażką prestiżową Polski. I zostaniemy - goli, weseli, bez przyjaciół - za to z otwartymi konfliktami.
Ponoć wszystko to obecna władza robi w tak zwanym interesie narodowym. Także walczy oto, aby Unia zmniejszyła swoje wpływy w Polsce, oto, aby nie powstała Konstytucja Europejska, aby prawo unijne nie było ponad prawem naszego kraju.
Pojęcie "naród" to wygodna konstrukcja myślowa, doktrynerska , służąca politycznym grupom interesu do kierowania i manipulowania państwem czyli milionami obywateli. Główną korzyść z hasła "interesu narodowego" odnoszą grupy nacisku, grupy interesu czy grupy aktualnie trzymająca władzę. Interes narodowy, to ich interes, interes prywatny tej grupy. Nie ma to nic wspólnego z patriotyzmem.
Szermowanie hasłem interesu narodowego, powiązanego z patriotyzmem jako kryterium decydującym o rozwoju ekonomicznym Polski , jest właśnie nadużyciem, jest nie patriotyczne, szkodzi ekonomii, gospodarce kraju a w konsekwencji szkodzi wszystkim obywatelom. Miejsce Polski jest tylko w Unii, i tylko swoista kohabitacja z Unią nam zapewni spokój na długie lata.
Biorąc pod uwagę wszystkie te uwagi, które tu przedstawiłem - jasne jest chyba dlaczego jestem antykaczystą.
Bo reprezentuje on dokładnie przeciwstawiane wartości i stanowiska niż te, które ja popieram.
Jest zamkniętym, ksenofobicznym, populistycznym w sferze gospodarki, pro klerykalnym, antyunijnym i nie patriotycznym systemem wartości i działań - który grozi mnie osobiście - a Polsce - zniszczeniem jej pozycji w Świecie.
Po roku 1989 w Polsce stworzył się konsensus demokracji parlamentarnej i liberalizmu gospodarczego.
Hasła demokratyczne i liberalizmu gospodarczego zostały zastąpione ideologią nacjonalistyczną z zabarwieniem katolickim - natomiast, liberalizm gospodarczy - zastąpiono populizmem ekonomicznym i przynajmniej w warstwie werbalnej - socjalistycznym podejściem do gospodarki. Toczące się spory z Unią, dywagacje na temat prywatyzacji - tylko to potwierdzają.
Jednocześnie mamy do czynienia z wyjątkowym, po roku 1989, zjawiskiem, w takiej skali nie znanym - czyli z partyjnym zawłaszczaniem wszelakich instytucji państwa, zarówno w sferze administracji państwowej, jak i w gospodarce i mediach publicznych. Zerwanie z demokracją i liberalizmem a postawienie na populizm i narodowy klerykalizm - zapewnia sukces partii braci Kaczyńskich.
Projekt partii władzy, PiS-u jest przedstawiany jako alternatywa wobec procesu demokratyzacji III RP i pozyskał zaufanie odrzuconych obywateli, pozostawionych na marginesie społeczeństwa, przez procesy modernizacyjne. Kaczyńscy obiecali poprawę ich bytu i zniszczone więzi społeczne czasów PRL zastąpili identyfikacją z wyobrażoną wspólnotą narodowo - katolicką.
A do tego doszło jeszcze pokazanie tym odrzucony wroga z którym należy walczyć.
Tym wrogiem okazał się układ Okrągłego Stołu, określany zbiorczo mianem postkomunistów i agentów.
To oni mają być odpowiedzialni za wszelkie winy i niedostatki III RP. To na nich grupy odrzuconych mają wyładowywać swoje frustracje.. Najlepszym rozwiązaniem jest atak na autorytety III RP. Na Wałęsę, Jacka Kuronia, na Adama Michnika, Tadeusza Mazowieckiego, Bronisława Geremka i wszystko, co jest związane z "liberalizmem" a najlepiej - jest niezgodne "z polskim duchem narodowym". Najlepszym rozwiązaniem oczywiście - byłoby napisanie historii ostatnich lat na nowo - ale to wszystko w swoim czasie. Tą historię teraz będziemy próbować na nowo pisać teczkami SB, bo mało kto już wierzy, że lustracja ma służyć oczyszczaniu i uzdrowieniu państwa.
Oczywiście, ważnym elementem jest sojusz z Kościołem Katolickim. Dlatego sojuszu warto iść na ustępstwa, jak choćby przy lutowej ustawy lustracyjnej, gdzie KK występował o znaczne zwolnienia jego funkcjonariuszy z obowiązku poddania się rygorom ustawy lustracyjnej. Kaczyński, dla zwycięstwa wyborczego swojej formacji w 2005 roku zdecydował się na udanie do Torunia, po głosy Tadeusza Rydzyka, pomimo, że w tym czasie był z nim w nie najlepszej komitywie. Nie przeszkadzało mu to, że zaangażowanie księdza katolickiego w politykę, od dawna zresztą - jest moralnie naganne. Nie przeszkadzały mu też niezbyt jasne interesy redemptorysty, dziwne operacje finansowe, a także ksenofobiczne wypowiedzi, czy co najmniej dwuznaczne działania rozłamowe Kościoła Katolickiego.
PiS jest narzędziem realizacja kaczyzmu , który miał Kaczyńskim utorować drogę do władzy i zapewnić panowanie. Kaczym to projekt marketingowy - dlatego taki groźny.
To projekt pozbawiony własnej idei politycznej - i pozbawiony moralności i działający wbrew interesom Polski i jej Narodu.
Azrael
komentarzy
Środa [ 8.08.2007, 21:48]
Część z moich komentatorów pyta się mnie - ok, piszesz cały czas kontra, krytykujesz, może jednak coś pozytywnego? Może jakieś projekty naprawy, uzdrowienia?
Prawda jest taka; Pisanie kontra jest oczywiście dużo łatwiejsze. Krytyka Polakom przychodzi łatwiej, a budowa, program pozytywistyczny, modelowanie przyszłości, czy choćby naprawa - już gorzej. Kasandrą - potrafi być każdy - kreatorem - już niewielu.
Najłatwiej byłoby napisać - wracamy do stanu z przed wyborów 2005 roku, czyścimy scenę polityczną, usuwamy zgniłe grona kaczyzmu i reszty tego śmierdzącego towarzystwa - i jedziemy dalej. Ale tak się nie da, powrotu do tej samej rzeki nie ma. Jest jeszcze elektorat tych ugrupowań - jest jeszcze 60% tych, którzy do wyborów nie poszli.
Trzeba się zastanowić, gdzie w projekcie tak zwanej IV RP popełniono błędy, bo przyglądając się założeniom, można stwierdzić -ok, duża część z nich była słuszna. Projekt miał dwa podstawowe założenia;
Nowa polityka historyczna, polegająca na zaakcentowaniu innych fragmentów polskiej historii, także poprzez negację III RP. Drugi element, to wzmocnienie państwa - zarówno struktury wewnętrznej, jak zewnętrznej.
Czyli inne rozłożenie akcentów społecznych i próba wzmocnienia pozycji Polski na arenie międzynarodowej.
Żaden z tych elementów nie został zrealizowany, więcej - działania ekipy Kaczyńskiego doprowadziły do skutków wręcz odwrotnych.
Wybitny strateg, ponoć tak skuteczny w diagnozowaniu i stawianiu celów - okazał się partaczem doskonałym, w sprawach realizacji. Dla Kaczyńskiego polityka, nawet przy zbudowaniu takich planów, to tylko gra, w której chodzi nie realizację celów - lecz o zniszczenie przeciwników i budowę własnego projektu. Wszystko co robił, służyło tylko temu aby mieć władzę. Opowieści, że chce zmieniać Polskę, budować "solidarne państwo",usprawnić funkcjonowanie administracji, wykorzenić korupcję - należy włożyć między bajki dla jego naiwnych wyborców. Sojusz z Andrzejem Lepperem i Romanem Giertychem - to był koniec, a nie początek tego projektu.
Nie jestem wstanie postawić celów szczegółowych - wymagałoby to bardzo dużego elaboratu i wiedzy z różnych dziedzin.
Ale jest kilka elementów, które się same narzucają.
Kaczyński tym projektem, zamiast połączyć społeczeństwo - podzielił je. Założenia były takie, że państwo powinno się zwrócić w stronę odrzuconych, przegranych, tych, którzy na procesie transformacji stracili. Nie załapali się do pociągu ku przemianom. Ten projekt udał się w stopniu minimalnym. Takie działania, jak wykup mieszkań za przysłowiową złotówkę - to działania incydentalne. Natomiast działaniami lustracyjnymi, hasłami rozliczeń, atakami werbalnymi na poszczególne środowiska - zraził do siebie szeroką grupę i starej i nowej inteligencji. Jego retoryka spowodowała odsunięcie się elit intelektualnych, środowisk twórczych, pracowników uczelni wyższych, grup opiniotwórczych. Miało to kolosalne odbicie w mediach. I ten trend należy odwrócić.
Profesor Staniszkis, jak mantrę powtarzała - PiS musi zwrócić się ku centrum, ku elitom, ku inteligencji.
I nowa władza musi to zrobić na nowo.
Inną sprawą jest konieczność zbudowania programu państwa wokół pewnego celu. Przez lata Polska miała dwa podstawowe cele, ku którym dążyła;
Było to przystąpienie Polski do NATO i oczywiście - wejście w struktury Unii Europejskiej. I te cele łączyły nie tylko elity polityczne - ale jak wykazywały sondaże - również społeczeństwo. Polska ma jeden z najwyższych wskaźników poparcia dla członkostwa naszego kraju w Unii.
I taki nowy projekt, zadanie ogólnokrajowe należy znaleźć. Tym zadaniem może - i powinno, jak wskazuje nasz obecny stan zaawansowania - Euro 2012. Wokół tego projektu można na nowo zintegrować społeczeństwo.
Jeszcze innym elementem jest wyciszenie - nie zaniechanie, lecz właśnie sprowadzenie do właściwych proporcji - spraw rozliczeń okresu PRL. Ten temat, który obok sławetnej walki z układem, był sztandarowym działaniem ekipy Kaczyńskiego - należałoby poprowadzić w sposób jednoznaczny, bez emocji - ale bez generalizowania i budowania atmosfery czystek i odpowiedzialności zbiorowej. Ustawa lustracyjna - jest nieunikniona - ale przy pełnym poszanowaniu norm prawa i jasności procedur. Zbyt wiele emocji i zbyt wiele podziałów to wprowadziło w tak zwanej IV RP.
Dalej należałoby wrócić do takiego modelu, gdzie aparat prawa, sądownictwo, prokuratura są całkowicie apolityczne i niezależne. Czas na przykład na oddzielenie funkcji prokuratora generalnego od stanowiska ministra sprawiedliwości.
Aparat bezpieczeństwa - musi zostać poddany ścisłej i jednoznacznej kontroli paramentu. Jest rzeczą zupełnie niedopuszczalną w państwie demokracji parlamentarnej, funkcjonowanie czegoś takiego jak Centralne Biuro Antykorupcyjne, podporządkowane jedynie premierowi, które stało się de facto prywatną policją polityczną.
Koniecznym elementem jest odbudowa i to natychmiastowa polskiej polityki zagranicznej. Polska jest w Unii, musi tam być - i dlatego powinna zaakceptować Konstytucję Europejską (Traktat Reformujący) i brać czynny udział w jego budowie. Oczywiście - konieczne jest, także natychmiastowe odbudowanie dobrych relacji z Rosją i Niemcami.
Kolejnym elementem jest analiza krytyczna ostaniach 18 lat. Krytyka - a nie negacja. To, co zostało dokonane w ciągu tego okresu - nie zostanie cofnięte, może być weryfikowane - lecz od ustaleń Okrągłego Stołu - nie ma odwrotu. Wymaga to przewartościowania i przezwyciężenia konfliktów w środowiskach postsolidarnościowych.
Ale mówiąc szczerze - bardzo mało w to wierzę.
To tak na gorąco moje przemyślenia - mam nadzieję, że będą one kanwą dyskusji. Wiem, że nie wiele zaproponowałem tak zwanym "masą". Ale brutalna prawda jest taka - to rynek i ekonomia kształtuje byt i rozwój poszczególnych grup. Odrzuceni, zmarginalizowani - są wszędzie. W USA - 40% obywateli - to właśnie ci odrzuceni...
Koniec Kaczyńskiego i IV RP zbliża się wielkimi krokami. To pogorzelisko trzeba zapełnić nową ideą i nowymi projektami.
Azrael
komentarzy
Środa [ 8.08.2007, 21:45]
"Wysokie standardy" - jedno z wyrażeń tak zwanej IV RP, obok "porażających dowodów", "oczywistej prawdy" i "układu" które mają przekonać lud, że ta władza jest najlepsze, najmądrzejsza i najbardziej moralna od czasów Tomasza z Akwinu. Po czym okazuje się, że dowody do świstki, albo pomówienia - a oczywista prawda - jest zwykłą insynuacją. A ten układ - to MY już sami tworzymy.
Zwolniono ministra Janusza Kaczmarka, w myśl właśnie tych wysokich standardów, jakie mają panować w administracji Państwa. Ponoć Kaczmarek mataczy w dochodzeniu w sprawie przecieku w tak zwanej aferze gruntowej. Nie ma to znaczenia, tak naprawdę.
Te wysokie standardy w tej sprawie pozwoliły na;
1.Uruchomienie w styczniu 2007 roku prowokacyj Centralnego Biura Antykorupcyjnego wobec konstytucyjnego ministra i wicepremiera rządu RP przez jego szefa;
2.Posługiwanie się sfałszowanymi dokumentami w celu skompromitowania koalicjanta;
3.Uruchomieniem i ulokowaniem w otoczeniu Andrzeja Leppera prowokatora, który miał konkretne zadanie skompromitowania go - Andrzeja Kryszyńskiego;
4.Prowadzenie działań operacyjnych, między innymi w formie nagrywania w biurze wicepremiera;
Przypuszczałem, ze rząd Jarosława Kaczyńskiego zostanie odwołany w związku z działalnością prokuratury i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego wobec Barbary Blidy. Jednak to ta sprawa zakończy żywot tego śmierdzącego tworu, jakim jest rząd Jarosława Kaczyńskiego.
Inwigilacja służbami własnego koalicjanta, manipulacje...Jarosław Kaczyński, niechcący na dzisiejszej konferencji przyznał, że prowokacja była wymierzona w Andrzeja Leppera.
Jest jeszcze jedno wyrażenie, z lubością dziś przytaczane przez Zbigniewa Ziobro - że nie będą zamiatać trudnych spraw pod dywan...
I dobrze - a najlepiej - niech zrolują dywanik i się szybko wyniosą... jak najszybciej!
A społeczeństwo - i tak rachunek za czynsz, za zmarnowane 2 lata im wystawi.
W sumie dobrze, że się sami zagryzają, nieprawda?
Azrael
htpp://azraelk.wordpress.com
komentarze
Jego działalność i sukces jest imponujący. Mam nadzieję, że jakość jego publikacji oraz rozwój merytoryczny będzie w dalszym ciągu tak bogaty.
Czytelników, którym się moje wpisy podobały - zapraszam na swój blog domowy.
Azrael
http://azraelk.wordpress.com